Redakcja Wiadomości portalu
Wirtualna Polska
ul. Sienna 75
00-833 Warszawa
Dot. Artykułu pt. „Siedem grzechów głównych pośredników nieruchomości”,
który ukazał się na portalu Wirtualna Polska w dniu 12 listopada 2009 roku,
podpisany JK
Wiele grzechów głównych – ale czy pośredników ?
Na portalu Wirtualna Polska
pojawił się tekst pt: Siedem grzechów
głównych pośredników nieruchomościami. Autor tego tekstu rozmawiał z klientami
pośredników w obrocie nieruchomościami i
napodstawie ichrelacji napisał oskarżycielski tekst pod
adresem – jak to określił - „pośredników
nieruchomościami”. Postanowiliśmy odpowiedzieć na zarzuty czyli grzechy.
Zawód zdefiniowany w ustawie
Autor tekstu już w tytule, a
później i w tekście używa określenia „Pośrednik
nieruchomościami”. Otóż prawidłowa
nazwa to „pośrednik w obrocie nieruchomościami”. Taka nazwa zawodu jest
zdefiniowana w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Tu trzeba zaznaczyć,
że zawód ten jest zawodemregulowanym, a
jego wykonywanie wymaga posiadania licencji zawodowej. Licencja to
poświadczenie wymaganych ustawą kwalifikacji, a nie pozwolenie na rodzaj
działalności gospodarczej. Biuro nieruchomości – jako firmę - może prowadzić każdy jednak wykonywać czynności pośrednika, a więc podjąć
działania dążące do zawarcia transakcji – mogą jedynie osoby z licencją
zawodowąprzyznawaną przez resort
infrastruktury. Licencja przyznawana jest osobie fizycznej, a nie firmie. Otrzyma
ją każdy, kto spełni warunki określone we wspomnianej ustawieto znaczy:
-mawykształcenie wyższe kierunkowe lub jakiekolwiek wyższe i studia
podyplomowe,
-nie jest karanyza przestępstwa gospodarcze, czy za fałszerstwo dokumentów,
-odbędzie przynajmniej półroczną praktykępod nadzorem licencjonowanego pośrednika.
Licencjonowany pośrednik w
obrocie nieruchomościami musi być ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej.
W artykuleautor używa określenia „pośrednik” zamiennie
z określeniem „agent” – i jak wynika z tekstu – nie zawsze odnosi się to do
osób z licencją zawodową pośrednika w obrocie nieruchomościami.
Współpraca z deweloperami
Dalej wymienia grzechy pośrednikówpowołując się naopinię podwarszawskiego dewelopera, który wybudował
cztery domy, chciał je sprzedawać i sam,
iwe współpracy z pośrednikami. Tu niezbędna
jest dygresja: niewielu pośredników pracuje na rzeczdeweloperów.
Skupiają się raczej na rynku wtórnym. Dlaczego? Woli współpracy nie ma chyba z
dwóch stron. Deweloperzy wolą utrzymywać własne biura sprzedaży, pośrednicy
specjalnie o współpracę nie zabiegają, bo jak określił jeden z nich „jest to
niczym całowanie tygrysa – przyjemność wątpliwa, a niebezpieczeństwo duże”. O
jakie niebezpieczeństwo chodzi? Deweloperzy – przynajmniej do tej pory – rzadko
sprzedawali mieszkania gotowe, z ustanowionąksięgą wieczystą. Wolą zawierać umowy
przedwstępne o finansowanie budowy. Zdecydowanie więcej jest konfliktów między
sprzedającym a kupującym, gdy sprzedającym jest deweloper. W takim przypadku
pośrednikmusiałby wziąć częściową
odpowiedzialność za przyczyny tych sporów. Na rynku wtórnym pośrednik rozstaje
się z klientemw chwili podpisania aktu
notarialnego przenoszącego prawo do nieruchomości, co zazwyczaj jest jednoczesne
z przekazywaniem pieniędzy, u dewelopera płaci się długo wcześniej przed
przekazaniem aktu notarialnego.Niewielu
pośredników przyjmuje do obrotu lokale deweloperskie w fazie umowy przedwstępnej,
uważając to za spore ryzyko. W artykule nie mamy informacji w jakiej fazie cyklu inwestycyjnegooferował swoje domy deweloper czyz księgą
wieczystą, czy w fazie prowadzonej przez niego inwestycji. Nie wiemy też jakie umowy
pośrednictwa miał zawarte z pośrednikami.
Trudno więc ocenić jak wyglądały relacje między pośrednikiem a deweloperem.
Jedno jest pewne. Deweloper zgłosił swoją ofertę do kilku pośredników – ale
tylko jeden – bez względuna nakład
wykonanej przy ofercie pracy i bez względu na czas poświecony potencjalnym
nabywcom – mógł liczyć na wynagrodzenie za pośrednictwo.
Gdyby deweloper podpisał umowę z tylko jednym
biurem pośrednictwa, nie musiałby utrzymywać biura sprzedaży, a pośrednik pracowałby
jako agent dewelopera, współpracując z wieloma pośrednikami by wywiązać się z
zawartej umowy. Wynagrodzenie od dewelopera powinno zapewnić pośrednikowi
możliwość przekazania części wynagrodzenia dla współpracującego biura gdyż
tylko wtedy można przyśpieszyć sprzedaż. Pośrednik nie może liczyć na wynagrodzenie od
kupującego, gdyż kupujący musi zapłacić identyczną cenę niezależnie od tego kto
go obsługuje.
Prowizja tylko określona pisemna umową
Autor artykułu pisał też o tym, jak wiele ofert nie zgłaszanych pośrednikom
pojawiało się potem w ich katalogach.
Podkreślmy wyraźnie: żaden pośrednik w obrocie nieruchomościami
nie ma prawa przedstawiać oferty jako swojej, jeżeli właściciel nieruchomości
nie zlecił mu jej sprzedaży w pisemnej umowie! Ta umowa powinnaokreślić również zakres czynności do jakich
zobowiązuje się pośrednik za określone w tej umowie wynagrodzenie.
Ale dowiadujemy się, że
jednocześnie sprzedający zgłaszał swoje oferty do portalu ogłoszeniowego, który
warunkował przyjęcie oferty możliwością wykorzystywania jej przez pośredników! Sprzedający
chyba świadomie zgłaszał tam swoje nieruchomości.
Jeżeli jednak z konkretnym pośrednikiem nie zawarł umowy o pośrednictwo to nie
musiał płacić mu prowizji.
Ani licytacje, ani praca za darmo
Autor tekstu powołuje się na taki przykład „W
Wielkiej Brytanii pośrednik organizuje całą sprzedaż. Umawia kliku klientów na jeden
termin i przeprowadza licytację.”
Organizowanie licytacji było możliwe w okresie wyjątkowej hossy, gdy
klienci ustawiali się po lokale w kolejce.W warunkach równowagi rynek jest
trudny i dobrze, jak pośrednik znajdzie choć jednego klienta na nieruchomość. Zresztą licytacje to bardziej domena komorników, nie pośredników,
którzy z klientami umawiają się raczej pojedynczo.
Dalej autor artykułu pisze :
„Ogłoszenia w stylu „kupujący nie płaci prowizji” to wciąż rzadkość na
naszym rynku”
I słusznie. Takich bowiem ogłoszeń
zabraniają pośrednikom Standardy Zawodowe zatwierdzone przez Ministra
Infrastruktury. Ogłoszenie „kupujący nie płaci prowizji”sugeruje, że pośrednik pracuje na rzecz klienta za darmo a to nieprawda.
Zgodnie ze standardami zawodowymi ogłoszenia
o pobieraniu wynagrodzenia wyłącznie od jednej strony transakcji opatruje się
wyjaśnieniem, która ze stron pokrywa wynagrodzenie pośrednika.
Zgłaszasz jednemu – a oferta jest u wielu
W wielu krajach działa system
wielokrotnego oferowania (MLS czyli Multiple Listing Service) i związana z nim zasada zawierania umów na wyłączność. MLS to
taki system,że choć oferta zgłoszona
jest tylko do jednego pośrednika – natychmiast trafia do wszystkich pośredników
zorganizowanych w tym systemie. Klient nie musi więc jej zgłaszać do wielu biur
nieruchomości. Umowę zawiera tylko z jednym pośrednikiem. Prowizję pośrednik
pobiera wyłącznie od sprzedającego, z którym ustala wysokość wynagrodzenia. I tylko jeden
pośrednik ma gwarantowane wynagrodzenie, gdy dojdzie do transakcji. Jeżeli sam
znajdzie klienta – sam weźmie prowizje.
Jeżeli ofertą zainteresuje się klient, który przyszedł do innego pośrednika szukać nieruchomości i dojdzie do transakcji – to pośrednik, który ma umowę na wyłączność ze
sprzedającym podzieli się prowizją z pośrednikiem, do którego zgłosił się kupujący.
Prowizja jest potrącona z pieniędzy jakie otrzymał sprzedający. Ale przecież i
tak wpłacił je kupujący.
Cena taka – jak ją ustali rynek
Dalej autor cytuje dewelopera „Często dzwoni do mnie pośrednik i mówi mi,
że ma zainteresowanego kupnem klienta, ale przed wspólną wizytą musimy podpisać
umowę współpracy i ustalić cenę za pośrednictwo. Nie jest ważne, że taką umowę
agent ma już z kupującym”
W obecnych standardach jest
zapis, że pośrednik może wykonywać czynności pośrednictwa na rzecz obu stron
transakcji pod warunkiem uzyskania ich pisemnej zgody.
Kontrowersyjna jest również teza
jaką stawiaautor artykułu: „Sprzedający zazwyczaj do swojej ceny
dolicza koszty pośrednictwa, których żąda od niego agent. W ten oto sposób
kupujący płaci dwa razy. Raz za siebie, drugi raz za sprzedającego.”
Na normalnym rynku, czyli tak
trudnym jak obecnie – nie da się doliczyć wynagrodzenia pośrednika do ceny. Kupującego nie
interesują składniki ceny- lecz jej wysokość.
Deweloper domaga się aby pośrednik wskazał w ogłoszeniu swoją marżę, ale czy sam
podaje swoją? Czy mamy np. ceny szynki
czy mebli z informacją: marża sklepu – tyle i tyle?
Cena u pośrednika i dewelopera musi być identyczna. Kto zatem ma zapłacić wynagrodzenie pośrednika, ponoszącego koszty promocji i reklamy?
Pośrednik stara się dla klienta
uzyskać maksymalną cenę jaką można dostać w danych warunkach rynkowych. I od niej pobierze prowizję. A prowizje można
negocjować. Nie ma bowiem ani stawek minimalnych ani maksymalnych jak np. w
wielu zawodach prawniczych. Prowizje negocjują strony umowy o pośrednictwo w
sprzedaży.
Co może pośrednik, co pracownik agencji
Autor tekstu cytuje też
dewelopera: „Przy podpisywaniu umowy
pośrednictwa z dwoma stronami transakcji pojawia się pytanie: czyje interesy
reprezentuje agent. Dla kupującego powinien walczyć o jak najlepszą cenę. Sęk w
tym, że jego pensja uzależniona jest od prowizji, więc negocjacje nie do końca
leżą w jego interesie”.Wyjaśnijmy: pośrednikowi
zależy głównie na tym, żeby nieruchomość
się sprzedała, bo wtedy otrzyma wynagrodzenie, więc niewątpliwie negocjacje leżą w jego interesie.
Zależy mu też na zadowoleniu klienta. Zadowolony klient poleci go jednej osobie
zainteresowanejtransakcją. Niezadowolony
– opowie o swoim niezadowoleniu wielu osobom, nawet gdy nie przeprowadzają
żadnej transakcji!
Dalej autor pisze: Zazwyczaj pensja pracownika zależy od
liczby przeprowadzonych transakcji. Zarobek agenta to zazwyczaj od 30 do 70
proc. prowizji firmy pośredniczącej. Pensja może też zależeć od liczby
wpisanych do bazy ofert.
Tu chyba następuje pomieszanie
pojęć. Z tekstu wynika, że agent,
pracownik to nie pośrednik w obrocie nieruchomościami. Osoba bez licencji,
zatrudniona czy na tzw. samozatrudnieniu może prowadzić czynności pośrednictwa
wyłącznie pod nadzorem pośrednika w obrocie nieruchomościami. Nie może wiec
samodzielnie zawieraćumowy o
pośrednictwo i nie odpowiada za transakcję.
Tylko pośrednik w obrocie nieruchomościami (osoba z licencją zawodową) jest
odpowiedzialny zawodowo za czynności pośrednictwa zawarte w umowie pośrednictwa.
On też musi być obowiązkowo ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej.
Cena to nie wszystko
No i kolejny grzech opisywany przez autora artykułu:
-„ Na początku zakładałem, że im więcej umów z pośrednikami, tym lepiej. Jednak
gdy na stronie wynikowej jednej z wyszukiwarek nieruchomości zobaczyłem
dwadzieścia ofert mojego domu, stwierdziłem, że to nie ma sensu. Przecież tą
samą drogą sprzedaję też ja sam - wspomina pan Michał. Jego zdaniem klient nie
jest głupi. Gdy widzi dziesięć identycznych ogłoszeń jasne jest, że wybierze to
najtańsze. Czyli to bezpośrednie.” Klient, który kupuje nieruchomość nie powinien jedynie kierować się ceną.
Wręcz odwrotnie. Bardzo niska cena w stosunku do porównywalnych ofert powinna
wzbudzać podejrzenie. Pośrednik w obrocie nieruchomościami zanim przyjmie ofertę
do sprzedaży musi mieć o niej rzetelny zbiór informacji i to bardzo szczegółowych dotyczących
i stanu prawnego, a także stanu technicznegoi ekonomicznego.
Co za problem sprzedać czy kupić
dom albo mieszkanie – myśli sobie niejeden czytelnik. Owszem, to jest problem,
bo może się nagle okazać, że sprzedający zniknął z zaliczką, albo, że kupiliśmy
spółdzielcze prawo do lokalu bez możliwości przekształcenia w odrębną własność- za co trzeba dopłacać, albo np.
nieruchomość ma jakieś obciążenia czy inne ukryte wady. Może się też okazać, że
wśród zwiedzających mieszkanie do sprzedaży byli i tacy, co wcale nie mieli
zamiaru go kupić! Albo sondowali cenę, albo zwiedzają cudze kątyz nudów lub, żeby sprawdzić stan majątkowy
właściciela. Wiedza pośrednika daje mu możliwość zadania klientowi co najmniej
kilkudziesięciu pytań, z których odpowiedzi tworzą jasny obraz nieruchomości i
pozwalają odgadnąć czy klient jedynie chce pooglądać, czy sondować cenę, czy
naprawdę sprzedać lub kupić. Pośrednik ma prawo żądać od klientów dokumentów
tożsamościtakże potwierdzających jego
prawo do lokalu. Kupujący często nawet nie wie o co powinien spytać i jakich
dokumentów wymagać .
Kucharek sześć, a nie ma co jeść
Wydaje się jednakże, że pretensje
pod adresem pośredników w obrocie nieruchomościami w całym tekście można
sprowadzić do jednej tezy: pośrednicy są leniwi i nie chce im się przyłożyć do
pracy. Skąd to wiemy? Bo zgłosiliśmy nieruchomość do sześciu agencji i żadna się nie starała! Proszę sobie
wyobrazić, że zlecimy sześciu architektomzrobienie projektów domu, ale zastrzegamy, że zapłacimy tylko za
projekt, który nam się podoba! Podobnie zlecimy sześciu dziennikarzom pisanie artykułów – ale tylko
jednemu zapłacimy. I zorganizujemy koncert sześciu artystów, ale zapłatę dostanie tylko ten,
któremu publiczność najdłużej będzie bić brawo ….
W żadnymzawodzie ludzie nie pracują na zasadzie
bezustannego konkursu, choć niekiedy biorą w nich udział. System umów na
wyłączność i wielokrotnego oferowania wyklucza niską jakość pracy pośrednika, ale
i niepewność co do jego wynagrodzenia. To sprawdzona metodapracy pośredników w wielu krajach i oadaptację takich wzorów w Polsce zabiega
wiele stowarzyszeń zawodowych zrzeszonych w Polskiej Federacji Rynku
Nieruchomości. Eliminuje to mnożenie ofert w katalogach i na portalach, dane z
systemu są rzetelne i pozwalają określić sytuację na rynku oraz odpowiedzieć na
pytanie o tendencje cenowe. MLS–y działają już w wielu większych miastach i
PFRN jeżeli już publikuje jakiś dane o transakcjach to z takich systemów. Niestety
dziś objętych jest tym jedynie kilka do kilkunastu procent całego obrotu na
rynku wtórnym, na rynku pierwotnym - nie ma takich danych w ogóle. Pośrednicy są
ustawowo zobowiązani do stałego
szkolenia się.Ale w Polsce mniej niż
połowatransakcji odbywa się przy
udziale pośredników. A jednak przeprowadzone przez PENTOR na zlecenie Polskiej
Federacji Rynku Nieruchomości badanie opinii dotyczące oceny pracy pośrednika wykazało,
że ponad 90 procklientów było z ich pracy zadowolonych. PFRN stara się przełamywać
bariery niechęci do pośredników i przybliżać zakres ich obowiązków i zasady
współpracy z klientem. Temu ma służyć też i nasze wyjaśnienie. Apelujemy też do dziennikarzy wszelkich mediów, aby pisząc o rynku nieruchomości częściej korzystali z wyjaśnień i materiałów
organizacji pośredników. Szkoda, że tego nie zrobił autor przywoływanej tu
publikacji.