Stanowisko Polskiej
Federacji Rynku Nieruchomości w sprawie propozycji
Polskiego Związku Firm
Deweloperskich o ograniczenie programu
„Rodzina na swoim” do
rynku pierwotnego
Środowisko pośredników w obrocie nieruchomościami wyraża
głębokie zaniepokojeniezgłoszoną przezPolski Związek Firm Deweloperskich rekomendacją
do objęciemprogramem„Rodzina na swoim” wyłącznie nowych mieszkań.
Naszym zdaniem zablokuje to większości młodych rodzin drogę do własnego
mieszkania i praktycznie da możliwość utrzymania wysokich cen na nowe lokale.
Środowisko deweloperskie motywuje swoją rekomendację faktem, że „Obecnie w ramach programu „Rodzina na swoim” około trzykrotnie
więcej udziela się kredytów na zakup nieruchomości na rynku wtórnym niż na
rynku pierwotnym”.Tak jest
faktycznie, a przyczyną tej sytuacji są niestety nadalnadmiernie wysokie ceny nowych
mieszkań. Ale nie tylko, ponieważ drugim powodem jest nie dostosowanie
struktury tych lokalido potrzeb i możliwości
finansowych potencjalnych klientów.
Ostatnio obserwujemy
ożywienie popytu nawet na mieszkania budowane w technologii wielkiej płyty, które
powszechnie cieszą się nienajlepsza opinią. Ale ich atutem jest przede
wszystkim niska cena iatrakcyjne lokalizacje. Z mieszkaniem z wielkiej płyty położonym w dobrze
skomunikowanej dzielnicy z dostępem do żłobków, przedszkoli, szkół czy placówek służby zdrowia konkurować mogą (ale tylko cenowo) jedynie
nowe, mniejsze lokale położone w
odległych dzielnicach, gdzie brak zupełnie atutów lokalizacyjnych .
W programie „Rodzina na swoim” kupowane są na wtórnym
stołecznymrynkunajczęściej mieszkania dwu i trzypokojowe (o
powierzchni 50 do 70 mkw ) w cenie 300-
400 tys. zł, gotowe od razu do zamieszkania .Takich ofertna rynku pierwotnym nie ma.
Naszym zdaniem ustalenie wskaźnika cenowego na dość
korzystnym dla deweloperów poziomie wyższym
o 40 proc. od kosztu odtworzeniowego wyhamowało niezbędny spadek cen mieszkań.
Kilka miesięcy temu zapytaliśmy pośredników w różnych lokalnych ośrodkach jakie potrzebne byłyby relacje między cenami
mieszkań a dochodami ludności, aby nastąpiło ożywienie rynku mieszkaniowego. Uzyskaliśmy
zgodną odpowiedź, że za przeciętne wynagrodzenie w danym regionie powinno być
możliwe nabycieprzynajmniej 2 metrów kwadratowych
lokalu mieszkalnego. Dziś – w stolicy i wielu innych miastach za przeciętnąwyższą niż w innych regionach kraju -pensję w można w najlepszym przypadku kupić pół metrakwadratowego lokalu. Z programu „Rodzina na
swoim” korzystają rodziny o stosunkowo najskromniejszych dochodach. W znacznej
mierze są to młodzi ludzie, którzy trafili do największych miast w poszukiwaniu
pracy i mieszkają w wynajętych za wolnorynkową cenęlokalach. Lokale z rynku wtórnego najczęściej można zasiedlić zaraz po nabyciu. Nowe lokale, nawet gotowe – są najczęściej w tzw.
stanie deweloperskim czyli bez podłóg, drzwi wewnętrznych i białego montażu. Wymagają
więc nakładu czasu i pieniędzy. Warto też zauważyć, że w przypadku transakcji
na rynku wtórnym przekazanie podpisanie aktu notarialnego i przekazanie kluczy
dzieje się niemal w tym samym momencie. Kupując od dewelopera mieszkanie,
zazwyczaj najpierw się płaci, potem dostaje klucze, a jeszcze p później
podpisuje akt notarialny. Bezpieczeństwo transakcji jest niewątpliwie lepiej
zabezpieczone na rynku wtórnym, co dla wielu klientów ma duże znaczenie.
Naszym zdaniem ograniczenie programu„Rodziny na swoim” wyłącznie do nabywania
nowych mieszkań – utrzyma ich wysokie
ceny, wynikające z wysokich marż i ograniczy dostęp do mieszkań ogromnej rzeszy
bezdomnych dzisiaj rodzin. Podaż nowych mieszkań raczej się nie zwiększy, popyt
na nie również nie. Większość nabywców nowych lokali bowiem najczęściej sprzedaje stary mniejszy lokal, na
który znacznie już trudniej byłoby znaleźć nabywcę. Nie zrekompensuje tego możliwość uzyskania
dopłaty do budownictwa jednorodzinnego. Nie może ono bowiem rozwijać się w wielkich miastach, z uwagi na brak terenów i
ich wysoką cenę. Ograniczenie programu „Rodzina na swoim” wyłącznie do nowych mieszkań naszym zdaniem spowoduje
zastójna rynku mieszkaniowym.
Trzeba też odpowiedzieć sobie jednoznacznie na pytanie czemu
mają służyć dopłaty do odsetek kredytowych: czy wsparciu budżetówrodzin nabywających pierwszy własny dach nad
głową czy wsparciu budżetów firm deweloperskich, które chcą utrzymać wysokie
ceny mieszkań oraz wysokie marże .
Warto zauważyć, że znacznie mniej buduje się obecnie
mieszkań o umiarkowanym czynszu realizowanych niegdyś przez TBS- y i spółdzielnie mieszkaniowe z Krajowego
Funduszu Mieszkaniowego. Nie ma więc alternatywnych propozycji mieszkaniowych poza
kupnem lokalu.
Jeżeli nawet banki poluzowałyby politykę kredytową, to
trzeba zauważyć, że dla wielu rodzin kupowanie drogich mieszkań – nawet gdy
państwo dopłaca do odsetek może w przyszłości okazać się finansową pułapką bo nie będą w stanie spłacać pełnych rat kredytowych po upływie czasu dopłat. Naszym
zdaniem konkurencja wtórnego rynku – gdzie o wiele łatwiej jest
wynegocjować obniżkę ceny niż na rynku pierwotnym – sprzyja dziś urealnieniu
cen nowych mieszkań. Stąd zdecydowanie
popieramy utrzymanie dopłat również przy nabywaniu mieszkań z rynku wtórnego.